dobra dobra starczy tej prawicowej propagandy bo jeszcze wam ktoś uwierzy.
podpis użytkownika
“Lewicowość jest czymś w rodzaju fantazji masturbacyjnej, dla której świat faktów nie ma większego znaczenia” — George Orwell
Oczywiście. Lepiej żyć w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa. Czasami też bym tak chciał.
Można nie wierzyć w policyjną prowokację, ale właściwie, czy policja w tym kraju daje na tyle dobry przykład, żeby w nią nie wierzyć?
Przecież było mnóstwo przypadków, w których nasze służby bezpieczeństwa publicznego zwyczajnie się kompromitowały. Jest też całe mnóstwo przykładów na to, że w naszym kraju są równi i równiejsi.
Owszem, instytucja policji jest potrzebna.
Chciałbym się czuć bezpiecznie. Wiedzieć, że złodziej zostanie przez policję ujęty, morderca odcierpi za to, co zrobił, ale dlaczego miałbym się czuć bezpiecznie? Skoro służby wiedziały o przekrętach Plichty, skoro mamy ostatnio sporo "samobójstw", skoro są morderstwa niewyjaśnione, w których świadkowie masowo się wieszają, to dlaczego mam sądzić, że obecne służby zapewnią mi to bezpieczeństwo? Dlaczego niby nie mieliby prowokować ludzi na marszu?
Trudne do uwierzenia?
Ludzie czasem tak mają. Nie chcą w coś wierzyć, na siłę. Lepper ginie - samobójstwo. Petelicki ginie - samobójstwo. Samolot się rozbija w Smoleńsku - błąd pijanych pilotów, brzoza, zwykły wypadek.
Tak wygodnie, bo ludzie muszą się czuć bezpiecznie. Ba, ludzie chcą się czuć bezpiecznie, więc łykną wszystko, byle tylko nie burzyć im ich idealnego świata.
Człowieku, oczym ty piszesz? Policja? Toż to są normalne chłopy, co wracają po dwunastce służby do domu i żona im się wku..ia, bo przypomniała sobie, że od pół roku kwiatków nie dostała, a lubi lilie. Ta, tacy straszni macherzy od prowokacji. Gupi jesteś. Tyle.
O rly? Nobel na ciebie już Szwedzi wysmażają.
I to jest sedno. To są tacy ludzie jak ty.
Lubisz bezpieczeństwo psychiczne, bo łatwiej ci zrozumieć, że totalnym failem w tym kraju, który kocham i PRÓBUJĘ zmienić, jest straszna zmowa mniej lub bardziej wyimaginowanych podmiotów, a nie to, z czym spotykamy się na codzień - zwykła, szara, codzienna chamówa, niekompetencja, olewactwo, czy się stoi czy się leży, itd, itp.
Gdyby w tym nadwiślańskim kraju KAŻDY robił na maxa to, co do niego należy i jak należy to by samoloty z prezydentami nie schodziły qwa NA ŚLEPO!
Stereotyp i spiskowa teoria to domena ludzi, którzy nie radzą sobie z rzeczywistością. Bo są za słabi psychicznie na realne życie. Jak ty.
Na tej samej podstawie mogę napisać, że złodziej to też normalny chłop, któremu żona się wk🤬ia.
To bez sensu.
Chodzi o sumienie. Są chłopy, którzy w drogówce biorą w łapsko i puszczają płazem ciężkie wykroczenia urodzonym drogowym mordercom, a są ludzie, którzy kosztem własnego nieuczciwego zarobku, karają takich urzędowo.
Nie ma reguły. Są policjanci, którzy są też ludźmi, tutaj zgoda, są jednak tacy, którzy mają się za pół-bogów i lubują się w dop🤬laniu zwykłemu obywatelowi, czy to gnojąc go psychicznie, czy fizycznie.
I jak tu dogodzić debilom w dyskusji? Jakbym nie dopisał, że policja jest potrzebna, zjawiłby się kretyn, który by mnie porównał do dresów z ciuchami JP. Tak źle i tak niedobrze...
Którzy? Możesz mówić jaśniej? Kogo teraz masz na myśli?
Byłoby łatwiej, gdybyś z tego dłuższego tekstu, odnosił się do fragmentów. Nie wiem, czy mówisz o zwykłych, szarych obywatelach, o sumiennych policjantach, o prowokatorach czy o skorumpowanych szumowinach.
Ja akurat mam tak, że bezpiecznym nie będę się czuł nigdy. Zawsze będzie wisiała nade mną groźba. Mogę się jedynie starać o to, by zapewnić sobie maksimum możliwego bezpieczeństwa, ale reszta zależy od kogo innego - od służb, czy od ślepego losu.
Nigdy nie będę się czuł bezpiecznie. Przecież zawsze mogę natrafić na pijanego kierowcę na drodze i nie zdążyć zareagować. Mogę się znaleźć w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze i w trakcie rozboju dostać kosą w brzuch. Może mi ktoś porwać dziecko, może mnie p🤬lnąć piorun.
Napisałem, że chciałbym się czuć bezpiecznie, ale mnie chodziło o to, że chciałbym mieć pewność, iż odpowiednie służby właściwie wykonują swoją robotę.
Zgodzę się. Człowiek jednak nie zawsze robi, co do niego należy na maksa. Właściwie, stara się osiągnąć jak najwięcej, jak najmniejszym nakładem sił. To o czym piszesz to utopia.
I tutaj trafiasz kulą w płot.
Nie wiem, ile razy jeszcze odpowiem na ten argument. Nie mam życiowych problemów. Jeżdżę przyzwoitym samochodem, nieźle zarabiam, nie muszę się martwić o finanse, mam wspaniałą dziewczynę. Wszystko jest ok.
Dlaczego ciągle ktoś wychodzi z argumentem, że jeżeli ktoś dostrzega absurdy w codziennym życiu, to znaczy, że w jego osobistym coś nie trybi?
Po prostu nie lubię kradzieży, jako takiej, nie tylko wtedy, kiedy dotyka mnie. Nie lubię kłamców, oszustów, nie lubię traktowania ludzi jak pańszczyźnianych chłopów. Nie odpowiada mi to, że za ciężko zarobione przeze mnie pieniądze, ludzie władzy fundują sobie premie, bo popierdzieli w stołek. Nie odpowiada mi utrzymywanie hordy urzędników, darmozjadów, spaczonego, więziennego elementu.
A wiem trochę więcej, niż zwykły szarak, bo kiedyś powiedziałem sobie: To jest k🤬a niemożliwe, żeby w tym kraju nie było jednej, logicznie myślącej osoby, która by ten absurd nakreśliła i wypunktowała.
Bo tak nie jest.
Tylko że władza nie jest tylko w rękach sejmu. Jest w rękach komuszych elit, tych sprzed 89 roku i ich następców. To oni dorobili się fortun na przekrętach FOZZ, to SBckie szmaty i WSI podporządkowywały sobie kogo chcą.
Czy mam wierzyć, że nagle najważniejsi świadkowie w sprawie Olewnika po prostu się powiesili?
Mam wierzyć w to, że Bałdydze porywają córkę na oczach kamer i tyle ją widzieli, potem palą mu zakłady mięsne, sprawców oczywiście nie wykryto, potem jego firma jako jedyna obrywa w mediach w aferze solnej... Mam wierzyć, że nie ma w tym nic dziwnego?
Mam wierzyć w to, że do Marka Papały, zaangażowanego w walkę z zorganizowanymi grupami przestępczymi podbiegają złodzieje luksusowych aut, żeby ukraść mu espero, panikują, strzelają w niego z broni z tłumikiem, zbierają łuskę, a potem w całkowitej panice zapominają ukraść tego, po co przyszli?
Mam wierzyć w to, że wybory są w stanie cokolwiek zmienić, skoro jedna partia zbiera podpisy, składa w terminie, a PKW ma swoje widzimisię i nie rejestruje jej w całym kraju, chociaż nie ma do tego podstaw?
Mam po prostu wierzyć, że wszystko jest ok, bo jak nie, to mi się w życiu nie udaje?
Wybacz, masz coś z głową?
Mam taką próżniacką manierę, że skoro nie muszę się póki co martwić o swoje zarobki, szukam sobie zajęć. Czytam, analizuję i widzę, że coś tu k🤬a nie pasuje. Nie wiem dokładnie co. Ale jeżeli z jednej strony mam ludzi, którzy na ekranie telewizora mówią, że wszystko jest w porządku, a z przebiegu sprawy widać, że w porządku nie jest i gdzieś w odmętach internetu są osoby, których do głosu w mediach się nie dopuszcza, którzy mają własne spostrzeżenia, a nawet informacje, to jakoś łatwiej mi uwierzyć tym drugim, bo ich wersja brzmi logicznie.
Mam wierzyć mediom? W mediach pracują osoby, które albo współpracowały za komuny, albo robiła to ich rodzina. Wiodąca stacja w naszym kraju, TVN została założona na polecenie postkomunistycznych służb i pracują dla niej postkomuchy. Mam im wierzyć? Zwłaszcza, kiedy mówią, że Protasiuk powiedział "Jak nie wyląduję, to mnie zabiją", po czym okazuje się, że nic takiego w ogóle nie było wypowiedziane?
Mam wierzyć rządowi, który rżnie głupa na każdym kroku? Który mówi, że to brzoza urwała skrzydło, chociaż naukowcy, jak również wypadek innego tupolewa pokazują, że brzoza mogłaby urwać skrzydło tylko wtedy, kiedy by była ze stopu tytanu?
Czy może mam wierzyć prokuraturze, która wmawia, że Papałę zamordowali złodzieje aut, która kręci, że spektrometry ruchliwości jonów mogłyby pomylić trotyl z perfumami, która odmawia wszczęcia postępowania przeciwko Palikotowi, za słowa o wyrzekaniu się polskości i o likwidacji państwa polskiego, czyli za coś, co zgodnie z prawem, powinno być ścigane z urzędu?
Czy może sądom, które potrafią uniewinnić Wojewódzkiego, wtykającego polską flagę w psią kupę?
Komu mam wierzyć, bo wyżej wymienionym jakoś nie za bardzo mi się chce.
Wiem, jestem nieudacznikiem, który nie ma życiowych problemów i nieźle zarabia. Jestem nieudacznikiem, bo nie godzę się na świat namalowany przez reżimowe media.
Powiedz mi wobec tego, wyrocznio, jak żyć?